* LECHIA *FalubazGłubczyceGórnik IIGwarekMiedź IIPniówekPolkowiceRekord B-BSkraStal B-BStal BrzegStilonŚlęza WrocławTurza Śl.Zagłębie IIZdzieszowiceŻmigród
Trenuj w Lechii !

Szkółka Lechia



    

   

    

    

    


Partnerzy
Ostatnie Video
Gwarek - Lechia 2:1



Lechia - Falubaz 1:1



Pniówek - Lechia 0:2





3:4




Data : 14.10.2017 Godz. 15:00

Sędzia: Adrian Markiewicz Widzowie: 200



Dziś wyjazdowej serii rozdział trzeci, jak każdy, bardzo ważny. Sytuacja w tabeli po ostatniej kolejce nieco się skomplikowała i pomimo niezłego punktowania w tym sezonie, niebezpiecznie znaleźliśmy się w dolnych rejonach tabeli. Dziś punkty były więc niezmiernie potrzebne. W poprzednim sezonie oba mecze z Ruchem były przegrane, ale w tym sezonie drużyna z Opolszczyzny nie spisuje się już tak dobrze, latem do Odry Opole i MKSu Kluczbork odeszło kilku zawodników, zmienił się też trener (zresztą w trakcie rundy pojawił się kolejny), na domiar złego w dzisiejszym meczu za nadmiar kartek pauzował dyrygent drużyny ze Zdzieszowic - Dawid Czapliński. Lechici po wygranym meczu w pucharze chcieli także w pojedynku ligowym zdobyć pełną pulę i ostatecznie cel ten zrealizowali, ale przy Rozwadzkiej działo się dziś dużo i zmieniało jak w kalejdoskopie. Ci, którzy nie byli na meczu, niech żałują.

Dzierżoniowianie rozpoczęli pojedynek ze sporą rezerwą, żeby nie powiedzieć, iż zostali w szatni. To już kolejny mecz, w którym rywale szybko próbują dobrze wejść w mecz, zdobyć bramkę i kontrolować dalszy przebieg spotkania. Ruch rozpoczął dynamicznie i już po 6 minutach prowadził 1:0 po uderzeniu Wanata. Lechici oszołomieni przez kilka następnych minut nie mogli złapać rytmu, a gospodarze napierali. Na całe szczęście przyszła 11 minuta. Niepozorny faul w bocznej strefie, dośrodkowanie i piłka trafia w rękę jednego z obrońców. Do jedenastki podchodzi kapitan Lechii i ze spokojem doprowadza do wyrównania. Gol dla trójkolorowych ostudził nieco ofensywne zapędy miejscowych, ale to nadal oni byli stroną przeważającą. Podopieczni Zbigniewa Soczewskiego schowani za podwójną gardą wyczekiwali swoich okazji. Ta nadarzyła się jednak gospodarzom, ale Wieczorek na całe szczęście był na pozycji spalonej i jego trafienie do siatki nie zostało uznane. W 29 minucie jedna z niewielu akcji naszego zespołu. Świetną piłkę między obrońców dostaje Buryło, idealnie ją opanowuje, ucieka defensorom i mija wychodzącego golkipera Ruchu, widząc nabiegającego Szydziaka, posyła do niego futbolówkę, a ten w wiadomy tylko sobie sposób uprzedza rywali i lekkim muśnięciem piłki zmienia jej bieg, kierując futbolówkę w światło bramki, samemu do niej najpierw wpadając z goniącym go rywalem. Radość była ogromna, gdy piłka przekroczyła linię bramkową, bowiem nic nie zapowiadało tego, że Lechici wyjdą na prowadzenie. Po golu sytuacja wraca do tej sprzed kilku chwil. Dzierżoniowianie realizują plan nakreślony przez trenera Zbigniewa Soczewskiego, nie "podpalają" się i grają swoje. Gospodarze nieco chaotycznie, ale próbują głównie długimi piłkami na skrzydła rozciągnąć grę i stamtąd kierować futbolówkę w pole karne. Lechici grają jednak uważnie i nie pozwalają na wiele rywalom. W 45 minucie na środku boiska dochodzi do przepychanek, zawodnicy obu drużyn mają do siebie pretensje za niesportowe zachowanie. Początkowo wszystko wygląda dość groźnie i trwa dobre kilkadziesiąt sekund. Ostatecznie sytuację opanowuje bardzo dobrze prowadzący dzisiejsze zawody sędzia Markiewicz, pokazując Wieczorkowi i Domaradzkiemu po żółtej kartce. Na tym skończyły się emocje w pierwszej części spotkania.

Druga część meczu rozpoczęła się podobnie do pierwszej. Z tą różnicą, że to gospodarze musieli gonić wynik. Lechici cały czas grali swoje, pilnując dostępu do własnej bramki i w miarę możliwości kontrując groźnych na własnym stadionie rywali. Optyczna przewaga należała do miejscowych, jednak klarownych sytuacji brakowało. Bardzo dobrze spisywał się dziś w obronie głównie Patryk Paszkowski, który naszym zdaniem rozegrał swój najlepszy mecz w tym sezonie. Bardzo pewnie na środku obrony dyrygował grą Filip Barski, grając na dużym spokoju. "Zdzichy" nie mogły znaleźć recepty na scementowaną defensywę Lechii i powoli ich zaangażowanie opadało, dość równomiernie z siłami. Od 65-70 minuty dało się zauważyć różnicę w przygotowaniu motorycznym między zawodnikami obu drużyn. Dobrą zmianę dał też w naszym zespole młody Tomaszewski, który zdecydowanie więcej grał "do przodu" i Lechici mogli myśleć o kolejnej zdobyczy bramkowej. I faktycznie tak się stało. Choć nie po akcji, a stałym fragmencie gry. Dośrodkowanie z rzutu rożnego, w zamieszaniu podbramkowym piłka trafia w poprzeczkę i do piłki doskakuje Barski, uderzając głową na tyle mocno, że ta odbija się jeszcze od interweniującego na linii Kostrzyckiego i wpada do siatki. Dwubramkowe prowadzenie naszego zespołu dodało pewności zespołowi i przede wszystkim wiary we własne możliwości. Gra była swobodniejsza, przez co piłka nie przeszkadzała w grze podopiecznym Zbigniewa Soczewskiego. Natomiast gry trzy minuty później Pietkiewicz sprytnym uderzeniem w światło bramki i zaskoczeniu golkipera gospodarzy podwyższył na 4:1, z Ruchu uszło powietrze. Przez kolejne 10 minut dzierżoniowianie bawili się piłką, wymieniali sporo podań, a zrezygnowani rywale nie wykazywali ochoty do gry. Mecz miał się ku końcowi, aż tutaj nagle zwrot. Bardzo podobnie jak przy pierwszym golu dla Lechii. Rzut wolny z bocznego sektora, do piłki podchodzi Czajkowski. Uderza bardzo precyzyjnie pod poprzeczkę, nie popisuje się przy tym strzale Spaleniak, który zdecydowanie powinien tę futbolówkę przynajmniej wypiąstkować, a ta przelatuje mu nad głową i ląduje w siatce. Gol nagle pobudza gospodarzy, którzy podkręcają tempo, wszak mają jeszcze dwa gole do nadrobienia, a minut zaledwie kilka. I niestety piłka trzepoce w naszej siatce po raz trzeci. Wanat otrzymuje piłkę w polu karnym, długo się nie zastanawia i uderza soczyście w kierunku bramki, gdzie Spaleniak nie ma nic do powiedzenia. Szok. Mamy 4:1, totalnie kontrolujemy przebieg meczu i nagle robi się kontakt, zupełnie na własne życzenie. Do końca trzy minuty. Na boisku dawno nie widziana w tej połowie ostra walka w środku pola. Gdy arbiter unosi ku górze rękę, pokazując liczbę doliczonych minut, bardzo wzburzają się nasi zawodnicy i sztab szkoleniowy. Aż pięć minut. Trwa heroiczna walka o każdą sekundę. Dzierżoniowianie zrobili dziś swoje, strzelając cztery gole na wyjeździe nie można wypuścić wygranej z rąk. Nagle stanęły nam serca. W górnej walce o piłkę umiejętnie przez rywala popychany rękoma jest Krupnik, będąc w powietrzu podnosi ręce ku górze, piłka trafia do w dłoń. Wszyscy myśleli, że odgwizdany zostanie faul na zawodniku Lechii. Innego zdania jest arbiter, który nie dość, że wskazał w odwrotną stronę, to jeszcze ukarał młodego zawodnika żółtą kartką (sic!). Do futbolówki podchodzi strzelec gola z 83 minuty Czajkowski. Uderza jednak równie silnie, co niecelnie. Mecz trwa nadal. Mija pięć doliczonych minut, ale Pan Markiewicz nie kończy spotkania. Dopiero po ośmiu minutach zdecydował się na końcowy gwizdek. Co kierowało dzisiejszym rozjemcą w przedłużeniu meczu o tak długi okres, nie wiemy. Na całe szczęście dziś mamy radosne popołudnie. Wygrywamy zdecydowanie zasłużenie z Ruchem i szkoda jedynie dwóch straconych w końcówce bramek, które nieco zamazują dobry występ podopiecznych Zbigniewa Soczewskiego.
Social Media





LOSOWE ZDJĘCIE
01
Następny mecz
Tabela
Poz.KlubMeczePkt.
1.Skra1635
2.Stal Brzeg1633
3.Gwarek1631
4.Ślęza Wrocław1630
5.Stilon1628
6.Polkowice1627
7.* LECHIA *1626
8.Stal B-B1623
9.Rekord B-B1622
10.Górnik II1622
11.Pniówek1619
12.Falubaz1618
13.Miedź II1617
14.Żmigród1617
15.Zdzieszowice1617
16.Zagłębie II1617
17.Turza Śl.1515
18.Głubczyce156
Poprzedni mecz
III Liga Grupa 3
XVI Kolejka

11.11.2017 - Godz:14:00
URODZINY
Dziś urodziny obchodzą:
Dolnośląska Liga JS
Poz.KlubMeczePkt.
1.Chrobry II JS1331
2.Miedź II JS1331
3.WKS Śląsk JS1327
4.Polkowice JS1226
5.Oława JS1326
Dolnośląska Liga JM
Poz.KlubMeczePkt.
1.Śląsk S.A. JM1648
2.Zagłębie II JM1642
3.Chrobry JM1641
4.Bobrzanie JM1641
5.Miedź II JM1636
Patroni Medialni